Trafiłam przypadkowo zupełnie na ogłoszenie o warsztatach z filcowania w Domu Kultury Podgórze. Pomyślałam, czemu nie :-) Szydełkowanie nie jest mi obce, na drutach szalik też zrobię, więc czemu by nie filcować. Poszperałam w internecie. Zachwyciłam się jeszcze bardziej.
Cudowne rzeczy ludzie robią. Namówiłam koleżankę z pracy i we dwie poszłyśmy zdobywać podgórskie tereny. Szczęście nam dopisywało, bo dzięki cudownej pogodzie poza nami i prowadzącą nikogo na tych zajęciach nie było, więc przeszłyśmy z etapu kulek od razu do większych form. I tak powstały broszka i kwiaty na łodygach i jakiś mały listek... a to dopiero początek. Fantastyczne twórcze spędzenie czasu. Polecam gorąco. I już nabrałam ochoty na kolejne warsztaty, tym razem z robienia biżuterii z butelek plastikowych. Brzmi intrygująco? ;-)
A to moje filcowanki, pierwsze w życiu. Mokro robota, ale manicure za darmo ;-)
"Mokra robota, ale manicure za darmo".;)
OdpowiedzUsuńJak zauważyłaś, a nawet odczułaś, w tej mokrej robocie tak się zanurzyłam, że wodą chlapałam na maksa, nie oszczędzając nikogo;)
Super zajęcia!
A z tą biżuterią z butelek (dobrze, że nie szklanych) to mnie zaintrygowałaś...:)
PS. Gosiu, może sobie zlikwidujesz ową opcję "udowodniania, że nie jest się automatem" przy wpisywaniu komentarzy?;) Czytelnikom będzie wygodniej komentować Twoje posty. Mnie kiedyś zwróciła na to uwagę jedna z blogerek i słusznie, bo to niepotrzebne - wyłączyłam to u siebie;)
Nie wiedziałam. Już wyłączyłam tę opcję. Dzięki :-)
OdpowiedzUsuń